Obrazowo rzecz ujmując speedriding to jazda na nartach ze spadochronem. Osoba zjeżdża na nartach w dół stoku po czym dzięki nabranej prędkości i spadochronowi wzbija się w powietrze docierając do miejsc, do których nikt nigdy nie dotarł. Chodź w teorii brzmi to łatwo i przyjemnie, to rzeczywistość weryfikuje to stwierdzenie…
Wypadki na speedridingu można porównać do wypadków samolotowych – zdarzają się rzadko, ale są bardzo poważne, a nawet śmiertelne. W ciągu całej „lotniczej” kariery Jurka zdarzył mu się jeden wypadek. 15 lat temu podczas standardowego lotu, spadochron z bliżej nieokreślonych przyczyn zwinął się jak papierek po cukierku. Jurek runął z kilkudziesięciu metrów na ziemie. Ból, ciemność i głucha cisza – tylko to pamięta. W szpitalu dowiedział się że złamał kompresyjnie dwa kręgi.
[YOUTUBE]UyniNRPKgsI[/YOUTUBE]
Speedriding jest niebezpieczny, jak każdy ekstremalny sport i chodź wiele osób po tak poważnym wypadku zrezygnowało by z jego uprawiania to Jurek wręcz przeciwnie. Do dziś lata nad Tatrami co obrazuje filmik nakręcony jego kamerką Sony Action Cam.
Mateusz Mróz




















