Podczas rozmowy z funkcjonariuszami 59-letni Polak przyznał, że wypowiedział feralne słowa i przeprosił za swoje zachowanie, tłumacząc, że nie miał złych intencji. Zgodnie z obowiązującymi procedurami przeprowadzono jednak ponowną kontrolę pasażera oraz jego bagażu. Nie wykazała ona żadnego zagrożenia.
Mężczyzna został ukarany mandatem karnym za naruszenie przepisów Prawa lotniczego. To jednak nie zakończyło sprawy. Przewoźnik podjął decyzję o wycofaniu go z rejsu, przez co podróżny nie poleciał do Dublina i musiał zmienić swoje plany.
Straż Graniczna przypomina, że wszelkie wypowiedzi dotyczące bomb, materiałów wybuchowych, broni czy innych zagrożeń są na lotniskach traktowane z najwyższą powagą. Każde takie zgłoszenie uruchamia procedury bezpieczeństwa, angażuje służby i może prowadzić do opóźnień oraz poważnych konsekwencji dla osoby, która dopuści się podobnego „żartu”. Oprócz odpowiedzialności prawnej wiąże się to również z niepotrzebnym stresem dla pozostałych pasażerów oraz personelu lotniska.



















