Jeden z policjantów natychmiast ruszył pieszo w stronę Dunajca. Na tafli lodu znajdował się już świadek zdarzenia – ochotnik straży pożarnej – który, ryzykując własnym życiem, podał poszkodowanym gałąź. Dzięki temu osoby znajdujące się w lodowatej wodzie mogły utrzymać się na powierzchni do czasu przyjazdu służb ratunkowych.
Widząc bezpośrednie zagrożenie życia, policjant wszedł na lód i rozpoczął akcję ratunkową. Chwilę później dołączyli do niego strażacy z kolejnych jednostek. Wspólnymi siłami, przy użyciu specjalistycznego sprzętu, najpierw wydobyto z wody kobietę, którą natychmiast przekazano zespołowi ratownictwa medycznego i przetransportowano do karetki.
Jak ustalono, kobieta spacerowała z psem i weszła na zamarzniętą rzekę. Lód załamał się pod jej ciężarem. Na pomoc ruszył mężczyzna, który również wpadł do wody. Oboje przebywali w lodowatej rzece około 20 minut, co doprowadziło do skrajnej hipotermii. Kluczowe znaczenie miała szybka i zdecydowana reakcja świadka, który do momentu przybycia służb podtrzymywał poszkodowanych na powierzchni.
Policja po raz kolejny apeluje o rozwagę. Wchodzenie na zamarznięte rzeki i zbiorniki wodne jest skrajnie niebezpieczne, zwłaszcza w pobliżu nurtu, gdzie lód bywa cienki i niestabilny. W przypadku zauważenia osoby w niebezpieczeństwie należy natychmiast wezwać pomoc, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.





















