Jak pisaliśmy, na początku listopada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad opublikowała sześć wariantów przebiegu nowej trasy S7 z Krakowa na Podhale. Wszsytkie one przecinają jednak gęsto zaludnione i zabudowane gminy leżące na południe od Krakowa, i wszystkie one zostały oprotestowane. Mieszkańcy poszczególnych miejscowości zawiązują mniej lub bardziej formalne komitety i przyłaczają się do protestu.
Aktywni pozostają także duchowni z parafii, których dotyczy problem. Na stronach parafii pw. Ducha Świętego w Podstolicach opublikowano apel, zatytułowany "Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród..."
Wczoraj wieczór rozpoczęłą się całonocna adoracja ekspiacyjno-błagalna o ocalenie Wspólnoty Parafialnej.Warianty B i C oznaczają likwidację miejscowości takich jak Podstolice czy Rzeszotary na skalę III wojny światowej: od 30 do 50 procent domostw zostałoby zburzonych, a rodziny zostałyby bez dachu nad głową. Setki mieszkańców zostałoby skazanych na opuszczenie na zawsze swojej ojcowizny - czytamy na stronie parafii
Protest odbija sie coraz szerszym echem, nie tylko lokalnie. Problem przebiegu trasy nowej S7 poruszany był na ostatniej sesji Rady Miasta Krakowa, podczas której senatorka Monika Piątkowska przekazała, że rozmawaiła na ten temat z premieerm Donaldem Tuskiem. Według jej słow, szef rządu uznał propozycję przeprowadzenia S7 przez Kraków za absurd.
Przeciwny proponowanym przebiegom trasy jest także Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. Projekt w tym kształcie budzi także sprzeciw Władysława Kosiniaka-Kamysza. - Po konsultacji z wojewodą Krzysztofem Klęczarem jesteśmy zgodni, że żaden wariant S7, który budzi skrajne emocje, nie powinien być realizowany - powiedział vicepremier, proponując dlasze prace nad optymalnym rozwiązaniem.





















