- To jest "tylko" 400 metrów, ale jak się wbiega, to jest "aż". To było najgorsze 400 metrów w moim życiu. To jest tak jakby wbiec na 46 piętrowy budynek – mówi Adrianna Zalewska z Warszawy. - Miałam 3 kryzysy. Jak popatrzyłam w górę i zobaczyłam, ile jeszcze mam do pokonania, to siły odeszły – dodaje.
Pomimo morderczego nachylenia sięgającego miejscami 37 stopni oraz ogromnego wysiłku zawodnicy z uśmiechem na ustach i medalem na piersi schodzili po ukończonym biegu ze skoczni narciarskiej.
Nie mniejszym wyzwaniem było zorganizowanie zawodów w czasie epidemii.
- Red Bull 400 odbywa się trzeci raz w Zakopanem. Ze względu na ograniczenia sanitarno-epidemiologiczne podzieliliśmy zawody na 3 imprezy – mówi Andrzej Lesiewski organizator Red Bull 400.
ms/ zdj. Marcin Szkodziński












































