- Sprawca musi być ten sam, bo martwe zwierzęta znajdowane były na obszarze jednej dzielnicy - mówi Katarzyna Padło z biura prasowego małopolskiej policji.
- Dochodzą do nas różne informacje i okazuje się, że ludzie trują psy, bo przeszkadzają im odchody, ich szczekanie, a czasem nawet to, że ktoś z nimi spaceruje chodnikiem - mówi Barbara Grzywacz, kierownik TOnZ. - Najbardziej niepokoi fakt, że z roku na rok takich sytuacji jest coraz więcej, a to oznacza, że ludzie wcale nie stają się wrażliwsi. Nam pozostaje jedynie o takich problemach głośno mówić, a w obecnej sytuacji przestrzegać ludzi, żeby trzymali psy na smyczy i omijali szerokim łukiem podejrzane, porozrzucane gdzieś jedzenie.
s/




















