Katarzyna Fic postanowiła z mężem przenieść się na wieś i zdrowo żyć oraz jeść. Wcześniej małżonkowie mieszkali ze swoją starszą córką, czternastoletnią Emilką w centrum Krakowa. Pani Kasia marzyła od dzieciństwa o zamieszkaniu na wsi i hodowli koni. Wzięła kredyt i razem z mężem kupiła dom. Udało jej się więc zrealizować pierwszą część marzenia. Ze zmian ucieszyła się Zuzia, która rewelacyjnie zniosła przenosiny. Pani Katarzyna odeszła z pracy urzędniczej w sądzie i na obrzeżach miasta założyła sklep ze zdrową żywnością.
Chciała, aby inne matki poszukujące prawdziwych ekologicznych produktów nie miały z tym problemu tak jak ona. Podczas choroby odkryła, że tak naprawdę sklepy są marnie zaopatrzone. Z ekologią nie wszystkie wiele miały wiele wspólnego. Na uruchomienie sklepiku otwartego dopiero kilka miesięcy wydała razem mężem oszczędności swojego całego życia. Ma nadzieję, że sklepik zarobi na siebie i zaopatrzy miejscowych w produkty, których nie będzie trzeba szukać. Mieszkańcy okolicznych wiosek nie są jeszcze zbyt ufni. Produkty ekologiczne do najtańszych nie należą. Pani Katarzyna mówi, że w Polsce bardzo powoli budzi się świadomość, że to co ekologiczne warto kupić.
Ponad trzydziestoletnia matka Zuzi patrzy na swoją córeczkę bawiącą się w kąciku dla dzieci w ekologicznym sklepiku i mówi, że trzeba ryzykować w życiu. Wie, że jej pomysł na życie będzie kiedyś doceniony. Sama zmieniła sposób odżywiania się i choroba bez śladu znikła. Serce wróciło do normy.
Anna Mączka




















