Słowa trenera były prorocze, chociaż początkowo wydawało się, że się nie sprawdzą. Górale zdobyli kolejnego gola i prowadzili 4:1. Okazało się, że to było wszystko na co stać było w tym meczu podopiecznych Bartka Gotkiewicza. Dysponował bardzo okrojonym składem i z każdą minutą było widać, że jego chłopakom ubywa sił. Natomiast przeciwnik grał bardzo konsekwentnie i jeszcze przed drugą przerwą złapał kontakt. A mógł nawet prowadzić, gdyby nie świetna postawa Florka w bramce.
W trzeciej tercji ubytek sił już był na tyle znaczny, że ludźmierzanie z wprawą doświadczonego boksera wypunktowali nowotarżan.
- Kolejne zacięte spotkanie. To już tradycja tych potyczek – mówi Bartosz Gotkiewicz. – Od połowy meczu zaczęło nam brakować powietrza w płucach i to zaważyło na końcowym rezultacie. Szkoda, że przy stanie 4:1 nie wykorzystaliśmy dwóch „setek”, być może mecz potoczyłby się inaczej. A tak Wiatr powiał bardzo mocno.
Rewanż również nie rozpoczął się po myśli Górali. Wiatr schodził na pierwszą przerwę z jednobramkową przewagą. – W szatni była ostra reprymenda. Powiedzieliśmy sobie kilka ostrych słów i druga odsłona była koncertowa w naszym wykonaniu, mimo iż straciliśmy jednego gracza. Krugiołka za niesportowe zachowanie zobaczył czerwoną kartkę. Funkcjonowała gra w przewadze, zdobywaliśmy bramki po ładnych akcjach, pakując piłeczkę do pustej bramki. Trzeba też odnotować kolejny dobry występ Florka, który obronił karnego. Dzisiaj zdecydowanie lepiej prezentowaliśmy się fizycznie – twierdzi Bartosz Gotkiewicz.
Wiatr Ludźmierz – Górale Nowy Targ 6:4 (1:3, 2:1, 3:0) i 4:10 (3:2, 0:5, 1:3)
Bramki: Jachymiak 2, Słowakiewicz, Lasyk, D. Widurski, Hamrol – A. Tylka 3, Wojsławski (I mecz); D. Widurski, Pelczarski, Panek, Lasyk – A. Tylka 4, Wojsławski 2, Korczak 2, Turwoń, Michalski (II mecz).
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski

























