W nowotarskim zespole drogę z piekła do nieba przebył Bartłomiej Niesłuchowski. Zawalił mecz z Unią, a dzisiaj wyszedł na zero. To pierwszy jego mecz w ekstraklasie bez puszczonej bramki. - Przebyłem drogę z piekła do nieba – mówi golkiper Podhala. - Fajnie jest taki mecz zabronić, po tym co mi się przytrafiło z Unią. Słyszałem od kibiców dużo niepochlebnych komentarzy na mój temat. Byłem wkurzony i mocno skoncentrowany od pierwszej do ostatniej sekundy, by udowodnić, że potrafię bronić. Kibiców, co wypisywali na mój temat, pozdrawiam. Drużyna super zagrała, szkoda, że tak późno. Może teraz pójdzie nam lepiej i będziemy wygrywać.
Jego vis a vis również wystąpił w głównej roli. Ryan Malinowski miał sporo pracy, bo „szarotki” od pierwszego gwizdka sędziego ruszyli z kopyta na jego świątynię. Pod katowicką bramką bez przerwy dochodziło do gorących spięć, ale w pierwszej tercji góralom brakowało precyzji. Strzały były albo zbyt sygnalizowane, albo niecelne, bądź zbyt lekkie, by zaskoczyć Malinowskiego. Pierwszy sposób na niego znalazł M. Michalski, po ładnej indywidualnej akcji i oszukaniu obrońcy. Strzelił w krótki róg i za bramką Malinowskiego po raz pierwszy zapaliło się czerwone światełko.
Worek z bramkami rozwiązał się w kolejnych tercjach. Zdobyli górale tylko sześć goli. Trzeba położyć nacisk na „tylko”, bo okazji mieli w multum. Powód? Malinowski i rozregulowane celownik gospodarzy. Za to bramki, które padły – palce lizać! Po wspaniałych akcjach.
MMKS Podhale Nowy Targ – GKS Katowice 7:0 (1:0, 3:0, 3:0)
1:0 – M. Michalski – D. Kapica -
Łabuz (10:56)
2:0 – Zarotyński – Bryniczka – M. Michalski (24:03 w przewadze)
3:0 – Wielkiewicz – K. Kapica – Gruszka (29:12 w przewadze)
4:0 – M. Michalski – Zarotyński – D. Kapica (30:17)
5:0 – Gruszka – Wielkiewicz - Dziubiński (40:17)
6:0 – Barajew – Zarotyński - Bryniczka (48:06 w przewadze)
7:0 – K. Kapica – Wronka – P. Kmiecik (56:13)
Tekst Stefan Leśniowski, zdj. Michał Adamowski, film - Filip Pałgan






































