W rewanżu Trębacz zatrzymała gospodynie, które raziły brakiem skuteczności. Niewykorzystane sytuacje się zemściły, a strata gola z wolnego na początku trzeciej odsłony odcięła im „prąd”.
Dramatyczne spotkanie stoczyło w sobotę Podhale, które pojechało do Zbąszynia w zaledwie 9-osobowym składzie. Mimo to rozpoczęło agresywnie i przyniosło to spodziewany efekt. Już po 7 minutach góralki prowadziły 2:0, a w 26 minucie było już 4:0. Gospodynie były bezradne i gdyby góralki miały lepiej nastawione celowniki, to byłyby nie do zatrzymania. Niewykorzystane okazje lubią się zemścić i tak też się stało. Miejscowe zaczęły odrabiać straty. Jeszcze przed drugą przerwę odrobiły połowę. Przełomowym momentem był błąd nowotarżanek i gol kontaktowy MOS-u. Zbąszyń dostał wiatr w żagle. Zdobył trzy bramki i wyszedł na prowadzenie. Bryniarka 70 sekund przed zakończeniem regulaminowego czasu gry doprowadziła do dogrywki. W 6 minucie dogrywki Fula zadała gospodyniom „nagłą śmierć”.
Nazajutrz gospodynie tylko w pierwszej tercji dotrzymywały kroku góralkom. Jeśli ktoś obawiał się o kondycję Podhalanek, to przekonał się w kolejnych odsłonach, że są dobrze przygotowane do sezonu. To miejscowe nie wytrzymały narzuconego tempa i zostały zmiecione z parkietu.
Worwa Szarotka Nowy Targ – Multi 75 Killers Kraków 6:4 (0:1, 3:0, 3:1) i 1:6 (0:0, 1:2, 0:4)
MOS Zbąszyń – MMKS Podhale Nowy Targ 5:6 (0:2, 2:2, 3:1;0:10 i 3:8 (2:2, 1:4, 0:2)
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski


























