W homilii kard. Grzegorz Ryś nawiązał do ewangelicznej drogi do Emaus, nazywając ją „drogą niewygodną”, ponieważ jest to droga niewiary. Zwrócił uwagę, że uczniowie – Łukasz i Kleofas – oddalają się od Jerozolimy, jakby chcieli zostawić za sobą doświadczenia ostatnich wydarzeń. Ich postawa, jak zaznaczył, jest bliska współczesnemu człowiekowi, który często zniechęca się i odchodzi od życia religijnego.
Szczególne znaczenie w tej Ewangelii, jak podkreślił, ma moment, gdy Jezus dołącza do uczniów. – Towarzyszy ludziom, którzy idą w złym kierunku – mówił kardynał, zaznaczając, że Chrystus poświęca im czas, słucha ich i idzie razem z nimi. To właśnie taki sposób obecności nazwał „towarzyszeniem duchowym”, które w dzisiejszym Kościele zastępuje dawne „kierownictwo duchowe”.
Jak wyjaśnił, towarzyszenie polega przede wszystkim na słuchaniu i byciu z drugim człowiekiem, bez narzucania gotowych rozwiązań. – Tylko wtedy człowiek czuje się przyjęty – podkreślił, wskazując, że taka postawa może realnie zmieniać wspólnotę Kościoła.
Kardynał zwrócił uwagę, że spotkanie uczniów z Jezusem prowadzi do przemiany. Chrystus wyjaśnia im Pisma i łamie chleb, co staje się dla nich momentem odzyskania wiary. Eucharystia, jak zaznaczył, jest przestrzenią budowania jedności i miłości, w której wierni uczą się bycia razem.
Na zakończenie homilii metropolita podkreślił, że Ewangelia nie kończy się w momencie rozpoznania Jezusa, lecz w chwili, gdy uczniowie wracają do Jerozolimy, by dzielić się swoim doświadczeniem. To znak, że wiara, która na nowo rozpala serce, nie może pozostać tylko osobistym przeżyciem.
Po Mszy św. ks. Stanisław Sudoł podziękował wszystkim uczestnikom liturgii, na czele z kard. Grzegorzem Rysiem. Uroczystość zakończyła się procesją eucharystyczną oraz wspólnym odśpiewaniem „Te Deum”.



















