Jeszcze niedawno była powodem do radości i szerokich komentarzy. Dziś stała się jedną z najbardziej zaskakujących historii w świecie gier liczbowych w Polsce. Wygrana w wysokości blisko 3,5 mln zł, która padła w Nowym Sączu w lipcu 2025 roku, ostatecznie nie trafiła do zwycięzcy.
Chodzi o wygraną II stopnia w Eurojackpot, która wyniosła dokładnie 3 498 875,80 zł. Szczęśliwy kupon został zawarty w punkcie przy ul. Tarnowskiej 169 metodą „chybił trafił”. Wylosowane liczby to: 7, 8, 13, 29, 36 oraz 4 i 8. Była to najwyższa wygrana w tej grze w historii miasta.
Jak się jednak okazało, zwycięzca nigdy nie zgłosił się po pieniądze. Minął już półroczny okres na odebranie nagrody, co oznacza, że wygrana bezpowrotnie przepadła. Zgodnie z obowiązującymi zasadami, środki wróciły do Totalizatora Sportowego.
Choć może się to wydawać niewiarygodne, przypadki nieodebrania tak wysokich wygranych należą do absolutnej rzadkości. W historii odnotowano jedynie kilka podobnych zdarzeń. W 2012 roku w Chojnicach nie odebrano wygranej wynoszącej ponad 17,1 mln zł, a w 2008 roku w Wejherowie – aż 11,8 mln zł.
Totalizator Sportowy podkreśla, że środki z nieodebranych wygranych nie przepadają całkowicie z systemu. Wracają one do puli i w praktyce wspierają przyszłych graczy – między innymi poprzez zwiększanie wygranych gwarantowanych. Przykładowo, jeśli pula nagrody gwarantowanej wynosi 2 mln zł, a zebrane środki są niższe, brakująca kwota może zostać uzupełniona właśnie z takich funduszy.
Historia z Nowego Sącza to nie tylko ciekawostka, ale też przestroga. W natłoku codziennych spraw łatwo zapomnieć o kuponie czy nie sprawdzić wyników na czas. Tymczasem stawką mogą być miliony.
Warto więc pamiętać, że na odbiór wygranej jest tylko sześć miesięcy. Po tym czasie nawet największe szczęście może okazać się bezwartościowe.