Poniedziałek, 06 kwietnia | Imieniny: Izoldy, Celestyny, Ady
16.03.2026 | Czytano: 301

"Nie mógł żyć w kłamstwie. Wolał umrzeć za prawdę”

Na studzience na Rynku Głównym w Krakowie pojawiły się nowe tablice upamiętniające Walentego Badylaka – byłego żołnierza Armii Krajowej, który 21 marca 1980 roku dokonał tam dramatycznego aktu protestu przeciwko zakłamywaniu zbrodni katyńskiej przez komunistyczne władze. Renowację miejsca pamięci sfinansował krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Dotychczasowe tablice informacyjne, zamontowane przed laty przez mieszkańców, z biegiem czasu uległy zniszczeniu. Po uzyskaniu niezbędnych zezwoleń IPN zlecił ich kompleksową renowację i przygotowanie nowych, emaliowanych tablic wykonanych z metalu. Umieszczono na nich napisy w języku polskim i angielskim. Nowe tablice odwzorowują kształt, treść i wielkość oryginalnych. Zostały zamontowane 10 marca 2026 roku.

Walentego Badylaka zapamiętano przede wszystkim z dramatycznego protestu, który miał miejsce 21 marca 1980 roku. O godzinie 7.30 przykuł się łańcuchem do studzienki na Rynku Głównym i podpalił, protestując przeciwko przemilczaniu przez władze komunistyczne zbrodni katyńskiej, a także przeciwko demoralizacji młodzieży i niszczeniu rzemiosła. Na piersiach miał zawieszoną miedzianą tabliczkę z własnoręcznie wyrytym przesłaniem.

Przechodnie próbowali ratować płonącego mężczyznę, jednak Badylak ostrzegał ich, aby się nie zbliżali. Zginął na miejscu. Władze PRL próbowały zataić prawdę o wydarzeniu – Służba Bezpieczeństwa rozpowszechniała informacje o rzekomej chorobie psychicznej mężczyzny, a krakowska prasa powielała tę wersję wydarzeń.
Pogrzeb Walentego Badylaka odbył się 25 marca 1980 roku na cmentarzu Batowickim w ścisłej tajemnicy i pod kontrolą SB. Uczestniczył w nim jedynie jego syn z żoną. Badylak został pochowany jako osoba nieznana, a dopiero po roku na grobie pojawiła się tabliczka z nazwiskiem.

Walenty Badylak urodził się w 1904 roku w Krakowie. Z zawodu był piekarzem, w czasie II wojny światowej służył w Armii Krajowej. Po wojnie prowadził piekarnię na Dolnym Śląsku, którą w 1950 roku odebrały mu komunistyczne władze. W późniejszych latach pracował jako księgowy w Krakowie.

Pamięć o jego proteście przetrwała mimo prób wymazania go z historii. W marcu 1990 roku przy studzience na Rynku Głównym odsłonięto tablicę z napisem: „Nie mógł żyć w kłamstwie. Wolał umrzeć za prawdę”. Nowe tablice mają przypominać kolejnym pokoleniom o dramacie, który rozegrał się w tym miejscu ponad czterdzieści lat temu.
Źródło IPN, opr. wai
Reklama

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Partnerzy malopolskaonline.pl