Po pierwszym przejeździe krakowianin podkreślał, że początek trasy pokonał bardzo dobrze, jednak w dolnej części popełnił drobny błąd wynikający z dużej prędkości. Mimo to utrzymał kontakt z czołówką i zapowiadał walkę w drugim przejeździe. Jak się okazało – skutecznie.
Sztab szkoleniowy również zwracał uwagę na drobną pomyłkę w płaskiej części trasy, która kosztowała Polaka nieco czasu. Mimo tego trenerzy byli przekonani, że w drugim przejeździe zawodnik jest w stanie odrobić straty.
Brązowy medal Gołasia ma szczególną wartość także dlatego, że zdobyty został w niezwykle mocnej stawce. Złoto wywalczył Austriak Johannes Aigner z przewodnikiem Nico Haberlem, a srebro przypadło Włochowi Giacomo Bertagnollemu, którego prowadził Andrea Ravelli. Obaj należą do ścisłej światowej czołówki paraalpejczyków.
Z sukcesu zawodnika ogromnie dumna jest jego rodzina. Mama sportowca podkreślała, że medal jest efektem wielu lat ciężkiej pracy i treningów.
– Jestem dumna i szczęśliwa z brązowego medalu dla Polski. To bardzo wzruszający moment widzieć mojego syna Michała na podium Zimowych Igrzysk Paralimpijskich. Wiem, jak ciężko Michał i Kacper trenowali, żeby osiągnąć ten sukces. Mam nadzieję, że swoją postawą zainspirują innych do działania i do wiary w siebie – powiedziała Edyta Gołaś.
Na tym jednak starty krakowskiego narciarza się nie kończą. W niedzielę Michał Gołaś ponownie stanie na starcie – tym razem w slalomie, który uważa za swoją najmocniejszą konkurencję. W ostatnich dwóch latach odnosił w niej znaczące sukcesy podczas mistrzostw świata oraz Uniwersjady.





















