- Wśród nich - jak informuje Weronika Smarduch - są również osoby dobrze znane w naszym regionie, m.in. Jerzy Gwiżdż - były zastępca prezydenta Nowego Sącza z PiS, obecnie w radzie nadzorczej Kolei Małopolskich, Marek Pławiak - były starosta nowosądecki, dziś dyrektor MORD w Nowym Sączu oraz członek rady nadzorczej spółki Małopolski Fundusz Rozwoju, Jan Ziobro - były poseł Solidarnej Polski, obecnie wiceprezes spółki PUHIT w Krakowie, a także osoby powiązane rodzinnie z politykami obozu władzy, jak np. Iwona Mularczyk - prywatnie żona europosła Arkadiusza Mularczyka, pełniąca funkcję zastępcy dyrektora Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Nowym Sączu.
- To zresztą nie pierwszy raz, gdy po utracie mandatu, politycy PiS znajdują zatrudnienie w instytucjach podległych władzom samorządowym kontrolowanym przez tę samą partię. Przykładem była Anna Paluch - posłanka PiS w latach 2005-2023, która po przegranych wyborach znalazła zatrudnienie w zarządzie spółki należącej do Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie, gdzie władzę sprawuje jej partia. Dziś ponownie zasiada już w Sejmie - dodaje Weronika Smarduch. - Stawka tej sprawy jest bardzo prosta: publiczne pieniądze wymagają pełnej transparentności. Mieszkańcy Małopolski mają prawo wiedzieć, kto zarządza instytucjami finansowanymi z ich podatków, na jakich zasadach został powołany i jakie wynagrodzenie otrzymuje.
- Nie ma zgody na sytuację, w której stanowiska w publicznych instytucjach stają się łupem partyjnym, a gdy pojawiają się pytania o pieniądze mieszkańców - zapada milczenie - mówi Weronika Smarduch. - Będziemy konsekwentnie drążyć ten temat, dopóki marszałek Łukasz Smółka nie odpowie na wszystkie pytania dotyczące skali zatrudnień, kosztów dla budżetu oraz procedur powoływania osób na stanowiska. Małopolska zasługuje na przejrzystość, a mieszkańcy - na jasne odpowiedzi.
- Cel naszej kontroli to wyjaśnienie wszystkich kwestii związanych z zatrudnieniem w spółkach i instytucjach podległych województwu małopolskiemu aż 70 osób związanych z PiS. Koleje Małopolskie, Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego czy Małopolski Fundusz Rozwoju to tylko niektóre z 13 instytucji i spółek, gdzie zostali zatrudnieni polityczni nominaci. Każda z tych sytuacji wymaga jak najszybszego wyjaśnienia. Dlatego do wszystkich tych spółek i instytucji wysłaliśmy konkretne pytania związane ze wszystkimi osobami, co do których pojawiły się wątpliwości. Chcemy wiedzieć, jakie są wynagrodzenia tych osób, co znajduje się w dokumentacji związanej z rekrutacją i konkursami na te stanowiska i jakie premie, dodatki lub inne benefity uzyskują te osoby w związku z zatrudnieniem. Po tym jak uzyskamy odpowiedzi, policzymy, ile dokładnie kosztują podatników polityczni nominaci PiS - dodaje posłanka Aleksandra Kot.
Parlamentarzystki interesują też m.in. dodatki, służbowe samochody czy telefony, które przysługują osobom zatrudnionym w tych instytucjach.
- PiS nie wyciąga żadnych wniosków z 8 lat swoich rządów. Wymienia tylko - tak jak na konwencji - byłego premiera na ministra i tak samo jest w jednostkach, którymi dalej zarządza - konkludowała podczas poniedziałkowej konferencji posłanka Weronika Smarduch. - To skandaliczna sytuacja.
Podczas konferencji, na której parlamentarzystki ogłosiły interwencję poselską, padły słowa o nepotyzmie na gigantyczną skalę, a Krzysztof Nowak określił proceder zatrudniania „swoich” mianem „pisowskiej ośmiornicy” w Małopolsce.
Pełny tekst interwencji poselskiej Aleksandry Kot, skierowanej do marszałka Smółki publikujemy poniżej.
O sprawie tajemniczego zatrudniania u Marszałka końcem lutego jako pierwszy poinformował Onet
p/





















