Niedziela, 15 lutego | Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy
15.02.2026 | Czytano: 51

Ćwiczenia tunelowe pod Luboniem Małym. "Spokój może uratować życie”

Jak wygląda akcja ratunkowa w tunelu z perspektywy Policji? Czego nie widać gołym okiem, a ma kluczowe znaczenie? Dlaczego podczas ewakuacji trzeba zostawić kluczyki w stacyjce? O doświadczeniach z ćwiczeń służb w tunelu na odcinku S7 Naprawa – Skomielna Biała opowiada aspirant Kamil Szumny z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie w rozmowie z Anną Bałdygą z GDDKiA.

Ćwiczenia tunelowe pod Luboniem Małym.
„Nas nie widać, ale bez nas akcja by się nie udała”

Anna Bałdyga (GDDKiA): W przypadku nagłych zdarzeń w tunelu to zwykle strażacy są najbardziej widoczni. Policja wkracza dopiero później. Jaka jest więc jej rola?

Aspirant Kamil Szumny: To prawda, że strażacy często są pierwsi, choć nie zawsze. Policjanci również są gotowi do udzielania pierwszej pomocy. Naszym podstawowym zadaniem jest jednak zabezpieczenie miejsca zdarzenia, ewakuacja oraz koordynacja ruchu. Proszę sobie wyobrazić, jak wyglądałaby akcja, gdyby tunel został całkowicie zablokowany przez samochody, które „dojechały” już po wypadku. Albo gdyby nie wyznaczono szybko objazdów. Służby specjalistyczne mogłyby w ogóle nie dotrzeć na miejsce.
AB: Podczas ćwiczeń ruch odcinamy wcześniej.

KS: I to jest zasadnicza różnica. W realnej sytuacji to żywioł – działamy pod presją czasu, przy niepełnej informacji, wśród emocji kierowców. Panika, strach, chaos – tego w ćwiczeniach w pełni nie da się odtworzyć.

Dokumentacja ważniejsza niż pośpiech

AB: Po zakończeniu działań ratowniczych rośnie presja na szybkie otwarcie tunelu. Tymczasem Policja jeszcze pracuje.

KS: Niedokładne oględziny mogą skutkować brakiem dowodów i umorzeniem postępowania. To także utrudnia dochodzenie roszczeń ubezpieczeniowych. Poza tym źle zabezpieczone miejsce może stać się przyczyną kolejnych wypadków. Ślady szybko się zacierają – dlatego dokumentacja fotograficzna i przesłuchania świadków są tak istotne.

Najtrudniejsze: dym i komunikacja

AB: Co jest najtrudniejsze w działaniach w tunelu?

KS: Komunikacja. Ograniczona widoczność, hałas, huk, panika uczestników. Nawet najprostsze komunikaty trudno wtedy przekazać. Zaskakuje też szybkość rozprzestrzeniania się dymu i trudność w określeniu kierunku jego przemieszczania. Dla kierowców to ogromny problem – nie wiedzą, gdzie uciekać.

Idealne ćwiczenia? Nocą i z elementem zaskoczenia

AB: Jak wyglądałby idealny scenariusz ćwiczeń?

KS: Po pierwsze – udział wielu formacji Policji: ruchu drogowego, dochodzeniowo-śledczej i prewencji. Po drugie – większy realizm, na przykład prawdziwy dym czy brak oświetlenia. Po trzecie – element zaskoczenia. W idealnym świecie wiedzieliby o nich tylko dowódcy.

AB: A ćwiczenia nocą?

KS: To bardzo dobry kierunek. Mniejszy ruch, ograniczona widoczność – warunki bardziej zbliżone do realnych. Myślimy też o większej liczbie pozorantów, zdarzeniach wtórnych, jak korki czy kolejne wypadki, a także o wykorzystaniu dronów i termowizji do lokalizowania osób w tunelu.

Kluczyki w stacyjce – dlaczego to takie ważne?

AB: Kierowcy często zostawiają auta na środku jezdni i zabierają kluczyki.

KS: To duży problem. Samochód bez kluczyków trzeba usuwać lawetą, co trwa wiele godzin. Jeśli kluczyki zostaną w stacyjce, pojazd można szybko przestawić, ochronić przed pożarem czy wyciekiem, a po zakończeniu akcji szybciej przywrócić ruch.

AB: Mimo kampanii informacyjnych wciąż zdarzają się przypadki zawracania czy jazdy pod prąd.

KS: Niestety tak. Wyobraźnia kierowców bywa nieograniczona. Potrzebne są szersze szkolenia i większa świadomość zasad zachowania w tunelu.

Tunel pod Luboniem – nowoczesność i współpraca

Tunel pod Luboniem Małym, oddany do użytku pod koniec 2022 roku, wyposażony jest w system czujników monitorujących poziom gazów, temperaturę, przejrzystość powietrza i prędkość wiatru. W razie potrzeby uruchamiane są wentylatory. Sygnał komórkowy jest wzmocniony, a komunikaty bezpieczeństwa można usłyszeć w radiu samochodowym.

AB: Jak oceniasz współpracę z Centrum Zarządzania Tunelem?

KS: Bardzo wysoko. To oni pierwsi reagują, zamykają tunel, wysyłają komunikaty i powiadamiają służby. Wsparcie elektroniczne jest dziś znacznie większe niż kilka lat temu. Osiągnęliśmy naprawdę wysoki poziom koordynacji.

„Najważniejsze jest życie”

AB: Na koniec – osobista rada dla kierowców?

KS: Spokój i opanowanie. Panika potrafi przekształcić zwykłe zdarzenie w katastrofę. Jeśli już znajdziemy się w sytuacji zagrożenia, najważniejsze jest życie – nasze i pasażerów. Z czysto ludzkiej perspektywy nic więcej się nie liczy.

Ćwiczenia w tunelu pod Luboniem Małym odbywają się średnio raz w roku. Jak podkreśla aspirant Szumny, trzy lata to wciąż za mało, by mówić o pełnym doświadczeniu. – Jeszcze długo nie zabraknie nam scenariuszy do przećwiczenia. Niestety obecna rzeczywistość wciąż dopisuje nowe – podsumowuje policjant.
Źródło GDDKiA, opr. wai
Reklama

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Partnerzy malopolskaonline.pl