Anna Bałdyga: Podczas zdarzeń tunelowych widać ogromną liczbę strażaków i działań prowadzonych równocześnie. Jak nad tym zapanować?
Hubert Ciepły: Od momentu przyjazdu to straż pożarna przejmuje dowodzenie na miejscu zdarzenia. Odpowiedzialność jest ogromna, a do wykonania mamy wiele zadań – i wbrew oczekiwaniom gaszenie pożaru wcale nie jest na początku listy.
HC: Zanim zaczniemy ratować innych, musimy zadbać o bezpieczeństwo ratowników. Jeśli sami staniemy się poszkodowanymi, nikomu nie pomożemy. Dlatego kluczowe jest właściwe rozpoznanie sytuacji i zabezpieczenie miejsca zdarzenia.
AB: Co obejmuje takie rozpoznanie?
HC: Analizujemy skalę zdarzenia, jego lokalizację w tunelu, widoczność, temperaturę, zadymienie i działanie wentylacji. Ustalamy też kierunki dojazdu dla służb i utrzymujemy łączność z Centrum Zarządzania Tunelem. To fundament całej akcji.
AB: Zatrzymanie ruchu to również zadanie straży?
HC: Tak, choć często wspierają nas policja i operator tunelu. Każda sekunda ma znaczenie – korek przed wjazdem potrafi sparaliżować działania ratunkowe.
Ekstremalne warunki i walka z czasem
AB: Dlaczego akcje w tunelu są tak niebezpieczne?
HC: To zamknięta, zadymiona przestrzeń, która dezorientuje zmysły. Trudno ustalić nawet kierunek przemieszczania się dymu. Do tego dochodzi ograniczony czas pracy w aparacie ochrony dróg oddechowych – zwykle około 25 minut.
AB: Jakie zagrożenia są najmniej oczywiste?
HC: Toksyczność dymu. Tlenek węgla jest bezwonny, a wiele osób nie zdaje sobie sprawy z jego śmiertelnego działania. Ludzie często nie chcą opuszczać samochodu, co dodatkowo utrudnia akcję.
AB: Jaka jest rola KDR?
HC: Kierujący Działaniami Ratowniczymi odpowiada za całość akcji – bezpieczeństwo ludzi i ratowników, ewakuację, gaszenie pożaru i neutralizację zagrożeń. Decyzje podjęte w pierwszych minutach mogą przesądzić o powodzeniu całej operacji.
Ewakuacja ważniejsza niż ogień
AB: Jak wygląda ratowanie ludzi w tunelu?
HC: Najpierw ewakuujemy osoby z pojazdów i kierujemy je do wyjść ewakuacyjnych. Systemy tunelu – oświetlenie awaryjne, komunikaty głosowe czy przejścia poprzeczne – pomagają zyskać cenne minuty. Poszkodowanych kwalifikujemy według stanu zdrowia i udzielamy im pierwszej pomocy do czasu przyjazdu zespołów medycznych.
AB: A gaszenie pożaru?
HC: Wykorzystujemy wodę, środki pianotwórcze lub proszkowe – zależnie od sytuacji. Kluczowa jest też wentylacja pożarowa, która usuwa dym i ciepło. Coraz częściej w tunelach montowane są zraszacze oraz hydranty przeznaczone dla straży.
AB: Czy wszystkie akcje kończą się sukcesem?
HC: Niestety nie zawsze. Filmy akcji tworzą złudzenie, że ratownicy pojawiają się natychmiast i wszystko kończy się dobrze. W rzeczywistości zdarzają się sytuacje, gdy nie jesteśmy w stanie uratować wszystkich – to najtrudniejsza część naszej pracy.
Najczęstsze błędy i scenariusze ćwiczeń
AB: Jaki jest idealny scenariusz ćwiczeń?
HC: Taki, który sprawdza maksymalnie wiele systemów tunelu – od oświetlenia awaryjnego po wentylację mechaniczną. Często symulujemy pożary pojazdów ciężarowych z dużą ilością materiału palnego.
AB: Jakich błędów strażacy muszą się wystrzegać?
HC: Zbyt szybkiego wejścia do tunelu bez rozpoznania sytuacji, braku współpracy z operatorem czy nieznajomości infrastruktury. Dużym zagrożeniem jest też jazda „pod dym”, która ogranicza widoczność i zwiększa ryzyko dla załogi.
AB: Co najbardziej zaskakuje podczas ćwiczeń?
HC: To, że tunel niejako „walczy” razem z nami. Systemy bezpieczeństwa reagują automatycznie – uruchamiają wentylację, oświetlenie i alarmy, pomagając ograniczyć skutki pożaru.
„Ćwiczenia muszą być regularne”
AB: Czy przy obecnym poziomie przygotowania można ograniczyć liczbę ćwiczeń?
HC: Absolutnie nie. Nowe scenariusze pojawiają się cały czas, a tylko regularne szkolenia pozwalają utrzymać wysoki poziom gotowości. To nie jednorazowe sprawdzenie sprzętu, ale budowanie sposobu myślenia strażaka – gotowego do działania w ekstremalnych warunkach.
AB: Dziękuję za rozmowę.
HC: Również dziękuję i do zobaczenia na kolejnych ćwiczeniach.




















