Ustalono, że dziewczyna karmiła węża żywymi pisklętami, gołębiami i królikami. Kocięta, które dała do zjedzenia wężowi, miała odebrać od ludzi, którzy "szukali dla nich dobrego domu".
Gdy poprzednia opiekunka kotów dowiedziała się, że zostały one zjedzone - zawiadomiła prokuraturę w Nowym Targu o znęcaniu się nad zwierzętami. Sprawę umorzono.
- Wąż był zarejestrowany, właścicielka miała zezwolenie na jego posiadanie. Biegły sądowy, lekarz weterynarii wskazany przez Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami - stwierdził, że wąż to drapieżnik i musi żywić się żywymi zwierzętami. Na dodatek przepisy tego nie zabraniają. Nie pozostało nam nic innego, jak w tym zakresie sprawę umorzyć, choć uznaliśmy ten przypadek za moralnie i etycznie naganny - tłumaczy portalowi gazeta.pl zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Targu Zbigniew Gabryś.
Polski system prawny nie zabrania osobom fizycznym posiadania egzotycznych drapieżnych zwierząt, ale prokuratura uznała, że wąż był trzymany w zbyt małym terrarium. Sprawa została warunkowo umorzona, ale węża jej odebrano.
Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami już złożyło zażalenie na decyzję prokuratury w sprawie kotów, sąd rozpatrzyć je ma w marcu br.
opr. s/




















