Rok w rok w sierpniu, zawsze z Nowego Targu na trasę liczącą 205 kilometrów i charakteryzującą się przewyższeniem osiągającym 2500 metrów ruszają kolarze chcący sparwdzić się na molawnicznej, górskiej trasie.
Najszybsi, na metę w Nowym Targu wjadą po mniej niż 7 godzinach od startu! Ale spokojnie, to nie jest wyścig - jest to wyzwanie w którym chodzi i pokonanie trasy i własnych słabości a nie o czas.
Rajd odbywa się drogami publicznymi w normalnym ruchu ulicznym, dlatego organizatorzy apelują o przedstrzeganie przepisów i zachowywanie zasad bezpieczeństwa na całej trasie. Duża część rajdu odbywa się po drogach Słowacji, dlatego trzeba mieć ze sobą dowód tożsamości. Na Słowacji rower musi także wyposażony być w oświetlenie, zarówno z przodu jak i z tyłu, nawet podczas jazdy w ciągu dnia. Trzeba o tym pamiętać by uniknąć mandatu. Jeśli jednak dojdzie już do kontaktu ze słowackimi strużami prawa dobrze mieć przy sobie kartę płatnoczą lub gotówkę w euro, gdyż zdażało się, że kolarze musieli na komisariacie oczekiwać, aż ktoś opłaci nałożony na nich mandat. Organizatorzy nie pokrywają takich kosztów.
Trasa jest długa i wymagająca a pogoda w górach zmienna. Dlatego uczestnicy powinni zadbać o odpowiednią odzież, pożywienie i napoje. Na trasie przygotowane będą bufety, ale trzeba też mieć ze sobą dwa bidony oraz coś na ząb. Trzeba też pamiętać o ubezpieczeniu uwzględniającym przejazd przez terytorium Słowacji.
wo/





















