Obie drużyny zaczęły spotkanie dobrze i wymieniały się punktami. Dobre ataki okraszone były spektakularnymi obronami, co dodawało widowisku wartości. Do rozstrzygnięcia inauguracyjnego seta potrzebna była gra na przewagi. W niej dwa punkty z przodu uzyskały Ukrainki. Drugą partię na swoją korzyść przechyliły Norweżki. Chociaż niewiele brakowało, żeby z ukraińska dwójka zgarnęła oba sety. W tie-breaku sytuacja uległa drastycznej zmianie. Kontrolę nad wydarzeniami na boisku przejęły siostry Makhno, które po krótkiej chwili mogły cieszyć się ze zwycięstwa.
- Jesteśmy bardzo szczęśliwe, że zdobyłyśmy pierwsze miejsce - powiedziała po zwycięstwie rozemocjonowana Inna Makhno.
Nie ma co ukrywać, że zgromadzonym na trybunach kibicom zależało na sukcesie polskich par. Warto jednak zauważyć, że nie zapomnieli o pozostałych zawodniczkach. Gdy Polki zakończyły udział w turnieju, to zgromadzone przed Galerią Krakowską tłumy głośno dopingowały walczące o złoto dwójki.
- Było niesamowicie grać w Krakowie. Tłum był niesamowity. Stadion jest świetny do gry - powiedziała Løvø Oda Steinsvåg po odebraniu srebrnego krążka. - Jestem bardzo wdzięczna za kibiców. Dopingowali obie drużyny. To był taki dobry mecz. Nie możemy się doczekać, aż zagramy tu ponownie. Najprawdopodobniej w przyszłym roku. To dopiero początek, prawda? - dodała Frida Berntsen.
Oczywiście na trybunach w Krakowie nie zabrakło ukraińskich przedstawicieli, którzy ze wszystkich sił starali się zachęcić swoje rodaczki do lepszej gry w dążeniu po wygraną. Ich zaangażowanie zostało zauważone przez bliźniaczki Makhno, które jeszcze długo po ceremonii pozowały do zdjęć i rozdawały autografy. - Było dużo Ukraińców i dobra atmosfera. Ich wsparcie było niesamowite. To pomogło nam wygrać - zakończyła Inna Makhno.





















