- Niemcy zabierali osobom przewożonym do obozów wszystkie rzeczy, jakie te osoby miały przy sobie. Umieszczali je w salach z depozytami. Były one dokładnie opisane do kogo należały. Na specjalnych kopertach było imię, nazwisko i data urodzenia. Tak te przedmioty były przechowywane. Jeżeli więzień był przenoszony z obozu do obozu, co się zdarzało, to te przedmioty podróżowały za nim. Człowiek był przewożony w fatalnych warunkach był przenoszony z miejsca na miejsce, a rzeczy w czystym, suchym, schludnym pudełku były przewożone do kolejnego obozu. Taki był porządek w tej niemieckiej administracji. Dzięki temu te przedmioty się przechowały i są zwracane - opowiada Ewelina Karpińska-Morek, koordynatorka kampanii “Stolen Memory” Międzynarodowego Centrum Badań Prześladowań Nazistowskich.
Wśród depozytów znalazła się koperta opisana imieniem i nazwiskiem Karoliny Sitek. Ułatwieniem było także znalezienie miejsca pochówku.
- Byłam prywatnie w styczniu w Zakopanem. Udałam się na cmentarz i zostawiłam karteczkę. Dopiero dwa miesiące temu dostałam telefon od pani Bożeny z takim dystansem na początku w głosie. Wiadomo, teraz różnie bywa z tymi telefonami i bała się zadzwonić. Powiedziała, że znalazła tę karteczkę. Powiedziałam jak się nazywam, że jestem wolontariuszką i mamy depozyt, pierścionek po babci. Najpierw zaległa bardzo długa cisza, potem pani Bożena płakała i ja też, bo to są takie silne emocje - opowiada o znalezieniu spadkobierczyni depozytu wolontariuszka Elżbieta Koczar, Miejski Ośrodek Kultury w Żorach, która wcześniej dzięki tej akcji odnalazła rodzinę brata swojej babci.
W Urzędzie Miasta w Zakopanem odbyła się dziś uroczystość, podczas której pani Bożena odebrała pamiątkę po babci, której nie miała okazji poznać.
- To wielkie przeżycie dla całej mojej rodziny. Bardzo dziękuję. Czuję smutek, ale i radość, że ta pamięć o mojej babci nie zaginie. Mało o niej wiem, bo mama też wcześnie odeszła. Cieszę się, że są tacy ludzie i szukają nas - mówiła po odebraniu pierścionka Bożena Krupa, wnuczka Karoliny Sitek, dla której pamiątka jest jeszcze bardziej cenna ze względu na utratę wielu pamiątek w pożarze domu.
Przedstawiciele fundacji zachęcają do kontaktu wszystkich, których rodziny były prześladowane podczas II Wojny Światowej przez Niemcy. Udało się już przekazać ponad 250 depozytów, ale w zbiorach pozostaje jeszcze ponad 650. Jest także wiele dokumentów.
- Każdy może się do nas zgłosić. Mamy ogromną bazę dokumentów. To jest 30 mln dokumentów, w których pojawia się 17,5 mln nazwisk. Jeżeli ktoś miał w rodzinie osobę prześladowaną w czasie II Wojny Światowej, to jest ogromne prawdopodobieństwo, że te dokumenty znajdują się w archiwum - zachęca do kontaktu Ewelina Karpińska-Morek, koordynatorka kampanii "Stolen Memory".
ms/ zdj. Marcin Szkodziński



































