Dziesięć kandydatek z Podhala zgłosiło się do tegorocznego konkursu na Nośwarniyjso Górolecke. Panny z góralskich domów w pierwszej konkurencji musiały się zmierzyć z różnymi pracami. Jak co roku nie zabrakło koronnych konkurencji układania kop siana i kręcenia powrozu. Zmagania zaczęto jednak od robienia na drutach i przyszywania guzików.
Nie zabrakło także konkurencji niespodzianki. - Jako, że jesteśmy w Gorącym Potoku, to przygotowaliśmy pranie. Pranie nie tak jak dzisiaj w pralce automatycznej, ale jak dawniej. Szarym mydłem musiały wyczyścić koszulę i rozwiesić - wyjaśnia Iwona Kiwacka-Majerczyk, prezes białodunajeckiego oddziału Związku Podhalan.
Wybory odbywają się w ramach cyklu Tatrzańskie Wici.
ms/














































































