Na pierwszej z trzech 30 km pętli, które kolarze rozpoczęli w Podegrodziu, uciekła czwórka kolarzy, Hector Molina Gil z Kolumbii, Langella, Niemiec Linus Rosner i Holender Sven Pijnenburg. Przewaga nad peletonem wynosiła w pewnym momencie 3 minuty i pięć sekund. Jeszcze na jedno okrążenie przed końcem wspomniana czwórka miała dwie minuty przewagi. Wtedy peleton przyspieszył, pokazał siłę i wchłonął uciekinierów. - Było bardzo nerwowo od początku wyścigu. Jechaliśmy bardzo szybko, 55 km/ h. Nie byliśmy pewni, że dogonimy uciekających, ale udało się. Dobrze się czuję w roli sprintera i dlatego pewnie wygrałem – przyznał Bruttomesso po ceremonii dekoracji.
Liderem jest Mikutis, mistrz seniorów Litwy, mający szansę na końcowy sukces. W dotychczasowej historii Karpackiego Wyścigu Kurierów jeszcze nigdy nie wygrał zawodnik z tego kraju. - Wszystko na wyścigu jest zorganizowane perfekcyjnie. Nie chcę zapeszać, ale postaram się utrzymać prowadzenie na jutrzejszym etapie – powiedział Mikutis.
Czwarty etap wyścigu kończył się pod Muzeum Lachów Polskich w Podegrodziu, jednej z najstarszych miejscowości w Małopolsce. - Kilkanaście lat czekaliśmy na to, by wyścig miał metę w naszej miejscowości. Dziś mogliśmy zobaczyć przyszłość kolarstwa światowego i polskiego. Dodam, że w Podegrodziu od kilku lat organizujemy inne wielkie wydarzenie sportowe – Mistrzostwa Polski Strogmenów – przypomniał wójt Stanisław Banach.
Najaktywniejszym kolarzem jest Tobias Buck-Gramcko (Germany National Team), najlepszym zawodnikiem do lat 21 – Giulio Pellizarri z Green Project Bardiani CSF Faizane. Włosi są także najlepsi w klasyfikacji drużynowej.
3 maja ostatni – piąty etap – z Iwonicza Zdroju do Rymanowa Zdroju.





















