Pojawiły się też - wraz z krokusami - dzikie parkingi na polanach w pobliżu Doliny. Na szlaku tłumy i okazjonalni handlarze próbujący zarobić na turystach.
Na drodze możemy spotkać wolontariuszy, którzy pilnują porządku. W kilku miejscach są rozciągnięte specjalne taśmy, które mają nie dopuścić do zadeptania krokusów. Jaki będzie tego efekt - pokażą najbliższe godziny.
pk/zdj. Piotr Korczak





























































