Transportowane odpady zbierały się w dolinie przez kilka lat. Znaleźć tam można było niemal wszystko, począwszy od śmieci, pozostawianych w Tatrach przez turystów, po fragmenty dachu - uszkodzonego przez wiatr halny.
Trudno dostępny teren wykluczył możliwość tradycyjnego transportu nagromadzonych śmieci na dół. Worki z odpadami podczepiano do trzydziestometrowej liny, która gwarantowała większe bezpieczeństwo. - Praca na tak dużej linie zwiększa bezpieczeństwo śmigłowca. Nie ma też obawy uszkodzeń w drzewostanie. Zapewni to także bezpieczeństwo remontowanego dachu schroniska na Kalatówkach. Stąd taka długość liny i wysokość śmigłowca nad ziemią - mówi Masewicz.
Za akcję sprzątania tatrzańskiej doliny zapłaciły Polskie Koleje Linowe, których górna stacja Kolei Linowej na Kasprowy Wierch znajduje się tuż nad Doliną Suchą Kasprową.
tekst i zdj. Marcin Szkodziński



































