O losach spotkania zadecydowały dwa wznowienia gry w tercji Unii, po których - w odstępie 32 sekund - Podhale zdobyło dwa gole.
- Najważniejszym momentem były niewykorzystane przewagi w I tercji. Potem straciliśmy dwa gole po zagraniach z bulika. Musieliśmy się otworzyć, a Podhale tylko czyhało na kontry. Jutro będziemy walczyć - powiedział Josef Dobosz.
- Pierwsza tercja dobra w naszym wykonaniu. Mieliśmy znakomite sytuacje na kolejne bramki, a tymczasem wynik był na styku. W drugiej tercji wykorzystaliśmy dwa błędy rywala przy wznowieniu. To był ważnym moment meczu. W trzeciej tercji uwidoczniała się nasza przewaga fizyczna. Cały czas byliśmy w posiadaniu krążka, zmuszając przeciwnika do jazdy - podsumował Marek Ziętara, który zaapelował do arbitrów. - Zawodnicy wylali mnóstwo potu, by przygotować się do najważniejszych spotkań. Prosiłbym, apelował do arbitrów o sumienną pracę, by wielomiesięczny wysiłek zawodników i trenerów nie został zniweczony - powiedział Marek Ziętara.
Prowadzący zawody byli bez formy, a szczególnie Marczuk i liniowi ( puszczali spalone).
TatrySki Podhale Nowy Targ - Unia Oświęcim 5:1 (1:0, 2:1, 2:0)
Stefan Leśniowski, zdj. Michał Adamowski












































