W wyścigu LCQ (wyścig ostatniej szansy – dwa biegi, z których dwóch zawodników kwalifikowało się do finału) Taddy nie dał się zablokować. Po zjeździe z platformy, był pierwszy w wirażu. Miał tylko jedno potknięcie w kamienistym sektorze. Zahaczył podnóżkiem o głaz, przy którym był zwrot o 180 stopni. Na chwilę prowadzenie objął Jacob Argubright. Polak szybko go wyprzedził i z każdym okrążeniem zwiększał przewagę.
W finale zawodnicy mieli do pokonania 10 okrążeń. Błażusiak zablokowany w pierwszym wirażu pierwsze okrążenie pokonywał na szóstej pozycji. Prowadził Rookstool z Brownem. Na trzecim okrążeniu Polak był czwarty i przez dwie kolejne pętle toczył niesamowitą walkę z Brownem, łokieć w łokieć. Prowadził Aaron, który na szóstym okrążeniu zaklinował się w głazach ukrytych za pniakiem drzewa. Polak objął prowadzenie i niezagrożony minął linię mety.
- Mieliśmy kilka końcowych testów i jestem bardzo zadowolony z nowej maszyny - mówi pochodzący z Nowego Targu mistrz. I dodaje: - Pierwsza runda jest zawsze stresująca, a tym bardziej, gdy odbywa się podczas X-Games.
s/






















