- To pasja dla ludzi w każdym wieku. Starują rodzice z dziećmi. W kategorii spalinowej, gdzie potrzebna jest ekipa, czyli serwisant i kierowca to dość częsty układ - mówi Janusz Potępa z TKMS. Prezes tarnowskiego klubu cierpliwie wyjaśnia zawiłości tego sportu, ale wzrokiem śledzi start syna Łukasza. - To sport, który uczy rywalizacji, radzenia sobie z przegraną. To nie jest gra komputerowa, w której jak się ktoś rozbije to zaczyna od nowa. Tu wszystko jest prawdziwe. Emocje, kraksy i doping. Jeden błąd kierowcy może oznaczać koniec startu. Panują zdrowe zasady. Proszę spojrzeć - zawodnicy krzyczą na siebie, grają emocje. Padnie czasem mocniejsze słowo. Ale gdy komuś przydarzy się awaria, wszyscy pomagają jak szaleni. Szukają na w swoich zasobach części zapasowych, żeby ten, który ich przed chwilą zdenerwował, nawet przeszkadzał na trasie - mógł wystartować i dalej jechać. Liczy się każdy przeciwnik. Ważne jest także to, co daje ta dyscyplina, czyli umiejętności elektrotechniczne, podstawy mechaniki. Nie uczą tego teraz w szkołach. Można kupić profesjonalny model, złożyć go i jeździć. Ale po zawodach trzeba go rozłożyć na części, wyczyścić, naprawić, ulepszyć, tuningować. Samemu. To co szkoły zepsuły, my naprawiamy. To drogi sport, ale korzyści są niewspółmiernie większe - podkreśla prezes Potępa.
Zawodnicy startują w klasach: ET-10 Buggy 4WD, IC-8 Buggy, IC-8 Truggy, IC-8 Monster Truck, ET-8 Buggy i ET-10 Buggy 2WD.
W sobotę do późnego popołudnia trwać będą eliminacje. Wyścigi finałowe rozegrane zostaną w niedzielę, miedzy 9.oo a 15.oo.
zdj. Michał Adamowski
s/





















