Być może to miało wpływ na nieciekawe pierwsze minuty. Był to okres niedokładnej gry z obu stron. Krążek nie słuchał zawodników. W 10 min. Podhale grało w przewadze i nowotarski obrońca nie zdołał opanować go na niebieskiej w strefie ataku, a potem Ałeksiuk faulował Adamusa w sytuacji sam na sam. Poszkodowany nie wykorzystał karnego, a „szarotki” nie wykorzystały okresu gry w przewadze. Za to chwilę później Unia grając przeciwko czwórce nowotarżan (D. Kapica na ławce kar) objęła prowadzenie.
Druga odsłona pod dyktando górali. Długo jednak nie potrafili zmusić do kapitulacji oświęcimskiego bramkarza. Dopiero w 36 min. Wronka na drugi słupek rzucił „gumę” do Różańskiego, a ten wepchnął ją do siatki. 74 sekundy później widzieliśmy kopię akcji „szarotek” z meczu z Cracovią. Tym razem Jokila, a nie Tapio zagrywał spod bandy przed bramkę, a nadjeżdżający Haverinen zmienił lot krążka. Wynik meczu ustalił Zapała strzałem pod poprzeczkę.
Unia Oświęcim – TatrySki Podhale Nowy Targ 1:3 (1:0, 0:2,0:1)
Stefan Leśniowski, zdj. arch. M. Adamowski





















