Spotkanie można przyrównać do pojedynku rutynowanego boksera z umieszczoną na sprężynie „gruszką”. Bokser szybko obił gruszkę i nawet nie zamierzał stosować się do zasady, że nie bije się leżącego. Inna rzecz, że ten kanon na lodowisku nie obowiązuje. Niemniej jak przystało na ambitną gruszkę, „dzieci” Johanssona – nie zważając na obrywane razy – próbowały się odkuć na bezlitosnym bokserze. Ten gdy opuścił gardę nie obrywał, bo rywal nie potrafił wyprowadzić ciosu. Udało się jeden raz, po prezencie Podhala. Szkoda, bo bliski shut out był Błażej Kapica.
TatrySki Podhale Nowy Targ - Orlęta Sosnowiec 13:1 (5:0, 5:0, 3:1)
Stefan Leśniowski, zdj. Michał Adamowski












































