Podhale zachowało się jak wytrawny bokser. Tyszanie kilka razy zamieszali pod bramką Raszki, ale ten był świetnie dysponowany. „Szarotki” czekały tylko na moment, by skontrować. I doczekały się! Kluczowy moment był w końcówce drugiej tercji. W odstępie 25 sekund, zadały mistrzom dwa potężne ciosy. Gdy Wielkiewicz trafił na początku trzeciej tercji, a tyszanie nie wykorzystali 72-sekundowego okresu gry w przewadze, stało się jasne, że mistrz zostawi punkty w Nowym Targu.
- Nasza gra nie wyglądała dobrze. Po pucharze wpadliśmy w dołek. Musimy z niego wyjść jak najszybciej. Wiele w naszej grze było niedokładności. Kary też nam nie pomogły – powiedział drugi trener tyszan, Krzysztof Majkowski.
TatrySki Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 5:1 (2:1, 2:0,1:0)
Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=10536[/SPORTOWEPODHALE]
zdj. Michał Adamowski













































