- Niestety w juniorach w K1 nie mieliśmy nikogo w finale. To dopiero rozczarowanie. Przez chwilę wydawało się, że awans z 15 czasem wywalczył Jakub Brzeziński, ale kolejny protest rozpatrzony został nie po naszej myśli i spadł pozycję niżej, która nie dawała miejsca w finale. A przecież on, Wiktor Sandera i Krzysztof Majerczyk to europejska czołówka. Sobota była straszliwym rozczarowaniem. Na otarcie łez musieliśmy się zadowolić dobrym startem Justyny Janczy i Aleksandry Stach w kanadyjce.
- Na szczęście niedziela była przyjemniejsza. Wielki sukces odniosła Klaudia Zwolińska w K1, ograła mistrzynię świata Słowaczkę Hassovą. Potwierdziła, że jest w światowej szpicy w juniorkach. Wspaniale spisały się nasze dwójki kanadyjkarzy. Najlepszy okazał się duet Michał Wiercioch i Grzegorz Majerczak, który po czystym przejeździe minimalnie wyprzedził braci Brzezińskich, Filipa i Andrzeja. Dwójki potwierdziły, że przed wrześniowymi kwalifikacjami olimpijskimi w MŚ seniorów są w dobrej dyspozycji. Niestety mamy trzy świetne pary, a tylko jedno miejsce w IO. Nie walczy się o miejsce dla siebie, tylko dla kraju. Wszyscy krytykują zasady kwalifikacji, ale na nic to się zdaje. W igrzyskach będziemy mieli przetrzebione konkurencje. Nie wszyscy najlepsi wystartują i zapewne dojdzie do niespodzianek, że medal zdobędzie ktoś, kogo później nie będzie stać na powtórzenie wyniku. Takie sytuacje w igrzyskach już miały miejsce.
- Martwić się musimy kanadyjką jedynką. W grupie młodzieżowej jest ogromna pustka. Liczyliśmy na Kacpra Sztubę, bo to przecież wicemistrz świata i na Przemka Nowaka, który był z kolei czwarty w światowym czempionacie.
Wysłuchał Stefan Leśniowski


















