- Podczas wychodzenia na szczyt usłyszałem od schodzących turystów, że na samej górze leży wyczerpany pies. Początkowo myślałem, że jest to jedynie głupi żart. Okazało się, że nie – mówi Pańczuk. - Pies był mały i nieźle odżywiony. Wyjść tam sam jednak nie mógł. Wraz z trójką mężczyzn m.in. z członkami Akademickiego Klubu Turystycznego „Watra”, postanowiliśmy go znieść na dół. Już po zejściu ze skał pies szedł za nami sam. Próbowaliśmy wezwać straż parkową, ale się nie pojawiła.
Ostatecznie po psa, w sobotę z samego rana, do schroniska nad Morskim Okiem przyjechała straż TPN. Turyści ze Śląska, gdy dowiedzieli się, że pies może trafić do schroniska w Nowym Targu, zdecydowali się go zabrać ze sobą. Obecnie przebywa on w Wodzisławiu Śląskim.
js/



















