Początkowa trasa zaplanowano zupełnie inaczej, ale z uwagi na brak zainteresowania ze strony niektórych samorządów w konsekwencji tylko początek i koniec imprezy pozostał niezmieniony.
- Od lat założeniem imprezy jest, by prócz propagowania starej motoryzacji oraz umożliwienia pokazania pojazdów szerokiej publiczności, nad którymi trudzą się ich właściciele czasami przez wiele lat, wkładając w to swój czas, pieniądze, pasję, co przecież stanowi ukoronowanie tej pracy, pokazać również piękno „Polski Powiatowej”. Dlatego omijamy wielkie aglomeracje, znane miejsca, a jedziemy tam, gdzie zwykle turysta dociera przez przypadek, do miejsc ciekawych i atrakcyjnych a przy tym mało znanych. Również w tym roku chcemy pokazać m.in. Żegiestów i okolice, trasę przez Łącko, Krościenko nad Dunajcem i Szczawnicę. Następnie przejedziemy przepięknym przełomem rzeki Kamienicy przez Kamienicę, Szczawę, Mszanę Dolną do Rabki. Już jechaliśmy tą trasa, lecz w odwrotnym kierunku. Kolejny raz odwiedzimy Rabkę, tym razem w dzień (do tej pory byliśmy tam zawsze nocą), prezentując się w tamtejszej muszli koncertowej. Kolejne dni to Białka Tatrzańska, Poronin i Zakopane. Nasze Zloty noszą nazwę Tatrzańskich i prawdę mówiąc staja się coraz bardziej białczańsko-bukowiańsko-tatrzańskie niż zakopiańskie, bo też Zakopane coraz mniej nas chce. No cóż, mówi się trudno - ubolewają organizatorzy.
Impreza od lat cieszy się dużą popularnością w środowisku pasjonatów starej motoryzacji. Jest ceniona zwłaszcza za perfekcyjne przygotowanie i dopracowanie organizacyjne. Kwestie finansowe powodują, że przyjmowanych jest tylko 30 załóg, choć zgłoszeń jest ponad trzykrotnie więcej. Od początku odbywania się imprezy uczestniczą w niej załogi zagraniczne, z Czech i Słowacji oraz załogi z całej Polski.
opr.s/






















