A co o meczu sadzi wychowanek Podhala? - Spokojny, nieporywający mecz. Pod naszą kontrolą. Podhale było dzisiaj wolniejsze. Słabiej jeździło. Nie wiem na jakim są etapie przygotowań. My robimy swoje – twierdzi Krzysztof Zapała.
- Nie sądzę, ze fizycznie wyglądaliśmy źle na tle przeciwnika – twierdzi kapitan „szarotek”, Jarosław Różański. - Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Sanoczanie preferują ofensywny styl gry i w otwartej grze nie ma co z nimi szukać.
To, że pierwsza tercja zakończyła się bezbramkowo jest zasługą Raszki. Chyba każdy sanoczan próbował go pokonać. Goście posiadali inicjatywę, z dużą siłą nacierali na bramkę „szarotek”, a te nastawiły się na destrukcję i kontrataki. Zagrożenie pod bramką Pittona było tylko po akcjach Damiana Kapicy i Dziubińskiego.
- Ciekawa pierwsza tercja. Raszka znakomicie bronił – potwierdza Miroslav Fryczer, trener gości.
W drugiej tercji języczkiem u wagi były gry w przewadze. - Dwie bramki zdobyte w przewadze zdecydowały o losach spotkania - powiedział Miroslav Fyczer.
MMKS Podhale Nowy Targ – Ciarko Sanok 1:5 (0:0, 0:2, 1:3)
Stefan Leśniowski, zdj. Michał Adamowski





































